Przeskocz do treści

Kolejny matoł-programista, który przepuszcza na front do użytkownika teksty błędów zwrócone bezpośrednio przez serwer, bez najmniejszego nawet filtra...

...zamiast wyświetlić jakiś biznesowo-poprawny komunikat typu "W tej chwili nie możemy przetworzyć tej transakcji, proszę spróbować ponownie za pięć minut".

No, ale skoro dwadzieścia milionów złotych z budżetu założycielskiego "zginęło" i przez dwadzieścia lat ich nie znaleziono, to nie dziwi człowieka, że stworzenie aplikacji mobilnej zleca się uczniom z liceum informatycznego, płacąc im po 500 zł za projekt.

Nie oglądam współczesnych seriali, bo nie mam na to czasu. Bo przestały być one serialami w znaczeniu słownikowym, a zaczęły być filmami fabularnymi rozciągniętymi poza granice absurdu całą masą bezsensownych, nic nie znaczących i kończących się wątków pobocznych. Zamiast zrobić jeden dobry, dwugodzinny film, robi się pod publiczkę serial, w którym 90% treści jest zupełnie niepotrzebna.

Zwykle po prostu ignoruję naiwniaków gotowych obejrzeć trzy sezony po dziesięć odcinków, żeby poznać historię, którą dałoby się opowiedzieć w trzy godziny (patrz stary "Wiedzmin", gdzie film fabularny i dziewięcioodcinkowy serial zostały zmontowane z tego samego materiału filmowego!).

Zwykle. Ale po tym, co zobaczyłem dziś w PlayNow, po prostu spadłem z krzesła...

Czytaj dalej... "Współczesne seriale…"

Klawiatury bezprzewodowe oraz zestawy bezprzewodowe (mysz + klawiatura) produkowane od dłuższego czasu przez HP nie mają klawisza FnLock.

Oznacza to, że aby używać klawiszy F1 do F12 użytkownik musi za każdym razem trzymać wciśnięty klawisz Fn. W przeciwnym przypadku, zamiast otwarcia pomocy (F1) wyciszy sobie głośność, a zamiast odświeżenia oglądanej właśnie strony (F5) rozpocznie odtwarzanie filmu.

Sfrustrowani do granic użytkownicy radzą sobie, jak mogą! :)

Chciałbym poznać osobiście kretyna w HP, który wpadł na ten pomysł...

Uchwycone "w przerwie meczu" między jednym filmem a drugim! :)

Oto efekty, gdy reklamodawca na siłę chce zrobić reklamę w ojczystym języku odbiorców, ale jednocześnie woli zaoszczędzić na tłumaczu i użyć Google Translate!

Próba otwarcia dwóch zamówień klienta jednocześnie (w dwóch różnych zakładkach przeglądarki) kończy się tym, że ów klient dostaje w twarz drzwiami z napisem "500 Internal Server Error":

Mimo wszystko warto byłoby obsłużyć to trochę bardziej profesjonalnie, prawda?

Reklamy kontekstowe w Allegro jak zwykle rozkładają na łopatki!

Czy jest coś, czego nie rozumiem? Po kliknięciu "Detale" zostanie mi przedstawiona oferta skorzystania z wehikułu czasu? Czy może to dotyczy już następnego długiego weekendu majowego?

Debilo-pismaki z Onetu znowu błysnęli ignorancją. Proponują wykonanie testu powtórkowego z fizyki:

Ile pamiętasz z fizyki? Większość odpada na szóstym pytaniu

W którym można znaleźć takie kwiatki, że japa otwiera się co najmniej do kolan.

Czytaj dalej... "Onetowa powtórka z fizyki"

Po dziewięciu latach myślenia, matoły w Payback wymyśliły, że skoro cały świat używa do logowania haseł, to być może logowanie się przy pomocy kodu pocztowego i daty urodzenia, zamiast hasła, jest kapkę niebezpieczne. I postanowili to zmienić. Roku brakło im do dekady.

Każdy, nawet mało ogarnięty użytkownik komputerów i mobilek w lot ogarnie to samo. Że tzw. "zabezpieczenie" konta przy pomocy numeru karty, daty urodzenia i kodu pocztowego -- danych, których wyłowienie z sieci w dzisiejszych czasach jest banalnie proste -- to zły pomysł. Okazuje się jednak, że twórców Payback ktoś chyba regularnie bije młotkiem po głowie, bo w ich dziurawych, pozbawionych mózgu czaszkach powstała idea jeszcze większej spierdolizny.

Otóż, sposób przejścia od logowania się kodem pocztowym i datą urodzenia do logowania się hasłem zaprojektowano w tak skretyniały sposób, że nawet ćwierćinteligentny kibol jest w stanie przejąć dowolne konto Payback w trzydzieści sekund.

Czytaj dalej... "Spierdolizny Payback ciąg dalszy…"

Ludzie! Otwierajcie szampana! Nadchodzi wielka feta! Po dziewięciu latach krytyki wioskowi szamani Payback spalili wreszcie wystarczającą ilość zioła i nareszcie doszli do wniosku, że logowanie przy pomocy daty urodzenia i kodu pocztowego jest złym pomysłem...

Przez dziewięć lat możliwe było logowanie do konta przy pomocy: numer karty, kodu pocztowego i daty urodzenia. Czyli danych, na których zdobycie juniorowi socjotechniki wystarczy pół godziny, a profesjonalista robi to w pięć minut.

6 kwietnia 2022 roku, w DWA LATA po rozpoczęciu się pandemii CoViD-19, przy jej praktycznie końcu Apple wprowadza rewolucyjną nowość w Face ID. Odblokowywanie w maseczce:

Ciekawe, czy w ogóle zdążą to przetestować, skoro od jutra lub od pojutrze ludzie przestaną w ogóle używać maseczek?

I na końcu taki smaczek... Oprogramowanie kamer potrafiące rozpoznać bezbłędnie danego delikwenta tylko na podstawie fragmentu twarzy wokół oczu (czyli rozpoznawać gości w kominiarkach -- terroryści, kibole itd.) istnieje na rynku od około dziesięciu lat!

Apple nie tylko wprowadził więc musztardę dawno po obiedzie, ale jeszcze odkrył Amerykę na nowo.

Ktoś coś mówił, że za rządów PiS nie będzie patologii (jaka rzekomo była za rządów PO), jeśli chodzi o dostęp do publicznej opieki medycznej? Ktoś obiecywał, że czasy, gdy na lekarza specjalistę czekało się miesiącami lub latami na zawsze odeszły w niepamięć?

Okazuje się bowiem, że w Chorzowie, w Bytomiu lub Czeladzi (i pewnie w setkach innych miast) niewiele się zmieniło i lekarza specjalistę nadal czeka się... dziesięć lat!

No, cóż... kłamali!

Producent taboru znalazł błąd i przyznał się. Większa część linii kolejowych w wielu krajach (od Polski po Singapur) została sparaliżowana przez... błąd w sposobie formatowania daty. Nie, przeciążenie serwerów, nie sprytny atak superhackerów. Błąd, który powinien zostać wychwycony przez testera bez doświadczenia!

Alstom ma racje. Cyberataku nie było. Był cyberfuckup!

Gdybyście mieli jakiekolwiek wątpliwości, czy dwudziesty pierwszy wiek już nastąpił, to wiedzcie, że mędrcy i szamani wioskowi w mBanku do dziś nie odkryli czegoś takiego, jak załączanie załącznika do formularza reklamacyjnego...

W słowniku cywilizowanego człowieka brakuje dość cenzuralnych wyrazów, by dosadnie określić komentarz do powyższego... To jest k... jakiś żart!

Toyota przygotowuje się do sezonowej akcji wymiany opon. W mailingu informującym klientów o tym fakcie przez przypadek (?) zawieruszył się "mały dodatek" :)

Który, po przetłumaczeniu brzmi: 関係者外秘 = "Imprezy poza tajemnicą" :)

Od kilku już lat na Allegro mogą sprzedawać zagraniczne podmioty. Ów krok milowy zaznaczył się w historii polskiego monopolisty prawdziwym wysypem chińskich ofert. Jeśli klient nie jest zadowolony z zakupu w takim przypadku, to również ma prawo do zwrotu, ale musi towar odesłać na własny koszt do Chin.

Problemy zaczynają się, gdy chiński sprzedawca zbyt dosadnie i dosłownie użyje programu lub usługi do transliteracji chińskich ideogramów na znaki łacińskie. Bo wówczas jako adres zwrotny otrzymujemy "dżdżownice" literowe:

Czytaj dalej... "Allegro-Czajna kooperejszyn…"

Największy monopolista na polskim rynku usług e-medycznych...

...a nie stać ich nawet na zatrudnienie jednego poważnego testera. By wychwycił im błąd, który znalazłby student informatyki II roku, o drugiej w nocy, po pijanemu!

Dzisiejszy dzień sponsorują literki Ż, E, N, A, D i znowu A!

Sieć Otvarta dołączyła do niechlubnego grona firm, które uprawiają marketingowy fenomen ostatnich miesięcy -- czyli oferują lojalnym klientom (na umowach terminowych) dużo gorsze warunki niż tym, którzy dziś są, a jutro ich nie będzie (na umowach bezterminowych).

Trudno znaleźć sens w takim działaniu. Chyba niejeden specjalista od marketingu łapie się za głowę turzeż drapie w łysą łepetynę, o co w tym wszystkim kaman?

Czytaj dalej... "Otvarta trzaska po pysku… lojalnych klientów!"

Google dostało właśnie liczony w miliardach dolarów pozew od firmy informatycznej z Norwegii -- potentata na rynku norweskich porównywarek cenowych. Za trwającą wiele lat politykę kombinowania z wynikami wyszukiwania oraz kierowania ruchu do własnej porównywarki, z rzekomą ogromną stratą.

My jednak nie musimy szukać "za morzem". Okazuje się, że nasze drogie i kochane Allegro również uprawia podobnie szemrane kombinacje z wynikami wyszukiwania we własnej przeglądarce.

Czytaj dalej... "Czary-mary z wyszukiwarką Allegro"