Springe zum Inhalt

Współczesne seriale…

Nie oglądam współczesnych seriali, bo nie mam na to czasu. Bo przestały być one serialami w znaczeniu słownikowym, a zaczęły być filmami fabularnymi rozciągniętymi poza granice absurdu całą masą bezsensownych, nic nie znaczących i kończących się wątków pobocznych. Zamiast zrobić jeden dobry, dwugodzinny film, robi się pod publiczkę serial, w którym 90% treści jest zupełnie niepotrzebna.

Zwykle po prostu ignoruję naiwniaków gotowych obejrzeć trzy sezony po dziesięć odcinków, żeby poznać historię, którą dałoby się opowiedzieć w trzy godziny (patrz stary "Wiedzmin", gdzie film fabularny i dziewięcioodcinkowy serial zostały zmontowane z tego samego materiału filmowego!).

Zwykle. Ale po tym, co zobaczyłem dziś w PlayNow, po prostu spadłem z krzesła...

A bo zobaczyłem to...

JA PIERDOLĘ! Serial na co najmniej TRZY SEZONY, jeśli nie więcej, na temat JEDNEJ katastrofy lotniczej? Kogo popierdoliło? Tych, którzy to nakręcili, czy tych, którzy to oglądają?

Obawiam się, że raczej tych drugich.

Kiedyś był "Mayday", "Air Crash Investigation" i całe stado klonów, ale zawsze jeden odcinek opowiadał o jednej katastrofie lotniczej. Najbardziej "mystery" katastrofy opisywane w ACI miały po prostu specjalne, dwuodcinkowe / dziewięćdziesięciominutowe edycje. Ale... kurwa... TRZY SEZONY?

Idąc tą drogą, serial o Smoleńsku będzie miał pewnie długość "Klanu" albo "Mody na sukces". A wątkami sięgnie do króla Chrobrego…

Przypomina mi się w tym miejscu jeden z odcinków jakiegoś serialu. W którym pięć minut zajęła scena imprezy. Główny bohater bawi się szampańsko, spotyka co raz to nowe postaci, rozmawia z nim, porusza dziesiątki tematów, najazdy kamery na różne twarze, tyłki i stopy, w tle muzyka "bum-bum", szampan leje się litrami do złotych kieliszków, kobiety błyszczą cycem i makijażem...

...po to tylko, by na końcu okazało się, że był to... sen bohatera w więzieniu o tym... jakby fajnie imprezował, kogo by spotkał, o czym po rozmawiał, gdyby... nie siedział w więzieniu. Pięć minut pierdolenia o czymś, co się nie wydarzyło nigdy i nie ma żadnego wpływu na którykolwiek z wątków w serialu.

Jak chcecie pozwalać, by z was robili kretynów, to proszę, bardzo. Może po prostu za głupi jesteście, albo Wasze móżdżki za wolno myślą i potrzebujecie trzech sezonów i dwudziestu pięciu odcinków, żeby skumać trzygodzinny przekaz. Cóż... współczuję...

Ja, dziękuję... Ja jednak wolę fabularkę. Dwie godziny i po krzyku.

Zostaw komentarz