Przeskocz do treści

Debilo-pismaki z Onetu znowu błysnęli ignorancją. Proponują wykonanie testu powtórkowego z fizyki:

Ile pamiętasz z fizyki? Większość odpada na szóstym pytaniu

W którym można znaleźć takie kwiatki, że japa otwiera się co najmniej do kolan.

Czytaj dalej... "Onetowa powtórka z fizyki"

Po dziewięciu latach myślenia, matoły w Payback wymyśliły, że skoro cały świat używa do logowania haseł, to być może logowanie się przy pomocy kodu pocztowego i daty urodzenia, zamiast hasła, jest kapkę niebezpieczne. I postanowili to zmienić. Roku brakło im do dekady.

Każdy, nawet mało ogarnięty użytkownik komputerów i mobilek w lot ogarnie to samo. Że tzw. "zabezpieczenie" konta przy pomocy numeru karty, daty urodzenia i kodu pocztowego -- danych, których wyłowienie z sieci w dzisiejszych czasach jest banalnie proste -- to zły pomysł. Okazuje się jednak, że twórców Payback ktoś chyba regularnie bije młotkiem po głowie, bo w ich dziurawych, pozbawionych mózgu czaszkach powstała idea jeszcze większej spierdolizny.

Otóż, sposób przejścia od logowania się kodem pocztowym i datą urodzenia do logowania się hasłem zaprojektowano w tak skretyniały sposób, że nawet ćwierćinteligentny kibol jest w stanie przejąć dowolne konto Payback w trzydzieści sekund.

Czytaj dalej... "Spierdolizny Payback ciąg dalszy…"

Ludzie! Otwierajcie szampana! Nadchodzi wielka feta! Po dziewięciu latach krytyki wioskowi szamani Payback spalili wreszcie wystarczającą ilość zioła i nareszcie doszli do wniosku, że logowanie przy pomocy daty urodzenia i kodu pocztowego jest złym pomysłem...

Przez dziewięć lat możliwe było logowanie do konta przy pomocy: numer karty, kodu pocztowego i daty urodzenia. Czyli danych, na których zdobycie juniorowi socjotechniki wystarczy pół godziny, a profesjonalista robi to w pięć minut.

Ktoś coś mówił, że za rządów PiS nie będzie patologii (jaka rzekomo była za rządów PO), jeśli chodzi o dostęp do publicznej opieki medycznej? Ktoś obiecywał, że czasy, gdy na lekarza specjalistę czekało się miesiącami lub latami na zawsze odeszły w niepamięć?

Okazuje się bowiem, że w Chorzowie, w Bytomiu lub Czeladzi (i pewnie w setkach innych miast) niewiele się zmieniło i lekarza specjalistę nadal czeka się... dziesięć lat!

No, cóż... kłamali!

Producent taboru znalazł błąd i przyznał się. Większa część linii kolejowych w wielu krajach (od Polski po Singapur) została sparaliżowana przez... błąd w sposobie formatowania daty. Nie, przeciążenie serwerów, nie sprytny atak superhackerów. Błąd, który powinien zostać wychwycony przez testera bez doświadczenia!

Alstom ma racje. Cyberataku nie było. Był cyberfuckup!

Gdybyście mieli jakiekolwiek wątpliwości, czy dwudziesty pierwszy wiek już nastąpił, to wiedzcie, że mędrcy i szamani wioskowi w mBanku do dziś nie odkryli czegoś takiego, jak załączanie załącznika do formularza reklamacyjnego...

W słowniku cywilizowanego człowieka brakuje dość cenzuralnych wyrazów, by dosadnie określić komentarz do powyższego... To jest k... jakiś żart!

Toyota przygotowuje się do sezonowej akcji wymiany opon. W mailingu zawiadamiającym klientów o tym fakcie przez przypadek (?) zawieruszył się "mały dodatek" :)

Który, po przetłumaczeniu brzmi: 関係者外秘 = "Imprezy poza tajemnicą" :)

Od kilku już lat na Allegro mogą sprzedawać zagraniczne podmioty. Ów krok milowy zaznaczył się w historii polskiego monopolisty prawdziwym wysypem chińskich ofert. Jeśli klient nie jest zadowolony z zakupu w takim przypadku, to również ma prawo do zwrotu, ale musi towar odesłać na własny koszt do Chin.

Problemy zaczynają się, gdy chiński sprzedawca zbyt dosadnie i dosłownie użyje programu lub usługi do transliteracji chińskich ideogramów na znaki łacińskie. Bo wówczas jako adres zwrotny otrzymujemy "dżdżownice" literowe:

Czytaj dalej... "Allegro-Czajna kooperejszyn…"

Największy monopolista na polskim rynku usług e-medycznych...

...a nie stać ich nawet na zatrudnienie jednego poważnego testera. By wychwycił im błąd, który znalazłby student informatyki II roku, o drugiej w nocy, po pijanemu!

Dzisiejszy dzień sponsorują literki Ż, E, N, A, D i znowu A!

Sieć Otvarta dołączyła do niechlubnego grona firm, które uprawiają marketingowy fenomen ostatnich miesięcy -- czyli oferują lojalnym klientom (na umowach terminowych) dużo gorsze warunki niż tym, którzy dziś są, a jutro ich nie będzie (na umowach bezterminowych).

Trudno znaleźć sens w takim działaniu. Chyba niejeden specjalista od marketingu łapie się za głowę turzeż drapie w łysą łepetynę, o co w tym wszystkim kaman?

Czytaj dalej... "Otvarta trzaska po pysku… lojalnych klientów!"

Google dostało właśnie liczony w miliardach dolarów pozew od firmy informatycznej z Norwegii -- potentata na rynku norweskich porównywarek cenowych. Za trwającą wiele lat politykę kombinowania z wynikami wyszukiwania oraz kierowania ruchu do własnej porównywarki, z rzekomą ogromną stratą.

My jednak nie musimy szukać "za morzem". Okazuje się, że nasze drogie i kochane Allegro również uprawia podobnie szemrane kombinacje z wynikami wyszukiwania we własnej przeglądarce.

Czytaj dalej... "Czary-mary z wyszukiwarką Allegro"

1

Chcę dojechać do centrum Rudy Śląskiej, komunikacją miejską lub pociągiem, z sąsiedniego miasta, w poniedziałek rano (spieszę się do pracy).

Google Maps twierdzi, że cała podróż zabierze mi 21 minut. I ma przy tym głęboko w dupie, że trasę wyliczył do najbliższej stacji kolejowej (bo pociągiem na Śląsku najszybciej). Z której to stacji, do faktycznego centrum Rudy Śląskiej jest jeszcze dodatkowe... 1,5 godziny spacerem!

Ja cię grzmocę! Wiedziałem, że Google to syf, a jego programiści to debile. Ale w coś takiego bym nigdy nie uwierzył, gdybym tego na własne oczy nie ujrzał...

Twórcom portalu służącego do zgłaszania napraw serwisowych sprzętów firmy D-Link chyba coś mocno pieprznęło w głowę. Dla nazwy użytkownika ustawiono takie same wymagania, jakie inne portale stosują dla hasła!

Pierwszy raz w życiu widzę portal, który wymaga, by nazwa użytkownika zawierała cyfrę! Nieźle im tam grzeje w czerep...

Milutki ekranik, który pojawia się zaraz po poprawnym logowaniu się do polskiej wersji AliExpress:

Google Translate twierdzi, że w tym miejscu powinien znaleźć się komunikat o tym, iż konto jest już zalogowane. Niestety, 快速进入, oznaczające rzekomo "szybkie wejście", szybciutko prowadzi do... tego samego ekranu.

I, co teraz, Ali?

Odkąd istnieją komputery wyposażone w klawiaturę, na której występuje klawisz Enter, tak długo właśnie tego klawisza używa się, żeby zatwierdzić wybór z listy. Jakiekolwiek. Nie ważne, co znajduje się na tej liście, każdy w mgnieniu oka pojmuje, że może używać klawiszy kursora, by się po niej poruszać i może wcisnąć klawisz Enter, by zatwierdzić wybór.

Jest to tak absolutnie i absurdalnie oczywiste, że bardziej już być nie może. Lista = Enter, by coś z niej wybrać. Amen. Well... nie dla Microsoft.

Czytaj dalej... "Skróty klawiszowe Excela projektował kretyn"