Przeskocz do treści

1

AfterMarket.pl Limited (taka firma z Cypru), to prawdopodobnie największy operator domen w Polsce. Firma chwali się prawie stu trzydziestoma tysiącami użytkowników i prawie pół milionem zarejestrowanych domen. Do zarządzania takim tworem potrzeba super wypieszczonego systemu informatycznego i trzeba tu wyraźnie przyznać, że AfterMarket.pl taki ma.

Ma w nim też takiego babola, że najstarsi z najstarszych by na niego nie wpadli!

Czytaj dalej... "AfterMarket.pl i kropka przy wpłacie"

1

Jak się okazało (po fakcie), twórcy "rozwiązania paczkomatowego dla Castoramy", czyli Castomatów nie przewidzieli jednej drobnej funkcjonalności -- możliwości wyboru dowolnej pustej skrytki przez sprzedawcę pakującego zamówienie.

Doboru skrytki system dokumuje zawsze automatycznie. Efekty tego mogą być... well... dziwne.

Czytaj dalej... "Castomat: Kiedy umysł przegrywa z technologią"

Strona kontaktowa Sony Support Polska rozwala! Pozwala kontaktować się z pytaniami również przez osoby, które dopiero przymierzają się do zakupu (ma sens!), ale jednocześnie... wymaga od nich podania numeru seryjnego produktu (tego, którego jeszcze nie kupili!).

Jakby komuś było mało, to formularz... w ogóle nie działa (!). Każda próba wysłania wiadomości kończy się obecnie tak:

No, i po co kazać klientowi czekać minutę? Lepiej od razu godzinę -- musi być czas na kawę, nie?

Nie, nie kocham Was!

Chcesz znaleźć Paczkomat lub PaczkoPunkt blisko twojej lokalizacji?

Ależ, proszę... Nic trudniejszego. I głupszego!

Za obecnym sposobem działania wyszukiwarki InPost stoi zastęp durniów, bo:

  • szczegóły wybranego punktu otwierają się zawsze w nowej zakładce,
  • właściwa strona jest wówczas przesuwana z powrotem do lokalizacji początkowej,
  • nie ma możliwości filtrowania Paczkomatów lub PaczkoPunktów po rozmiarze przesyłki.

To ostatnie jest najlepsze. Nawet w największych miastach wojewódzkich na palcach jednej ręki można policzyć placówki i urządzenia InPost, które przyjmują największe paczki (rozmiar D, 80x50x50 cm). Mimo to, wyszukiwarka tych punktów została zaprojektowana w tak idiotyczny sposób, że aby taki punkt znaleźć, musisz "przeklikać" całe miasto.

Za każdym razem oglądając szczegóły (akceptowalne maksymalne wymiary przesyłki) w osobnej zakładce. I za każdym razem zaczynając przesuwanie mapy w głównej zakładce od nowa. Bo zdążyła wrócić do punktu wyjściowego.

Złoty Kretyn dla kogoś, kto to wymyślił!

Próba otwarcia dwóch zamówień klienta jednocześnie (w dwóch różnych zakładkach przeglądarki) kończy się tym, że ów klient dostaje w twarz drzwiami z napisem "500 Internal Server Error":

Mimo wszystko warto byłoby obsłużyć to trochę bardziej profesjonalnie, prawda?

Sieć Otvarta dołączyła do niechlubnego grona firm, które uprawiają marketingowy fenomen ostatnich miesięcy -- czyli oferują lojalnym klientom (na umowach terminowych) dużo gorsze warunki niż tym, którzy dziś są, a jutro ich nie będzie (na umowach bezterminowych).

Trudno znaleźć sens w takim działaniu. Chyba niejeden specjalista od marketingu łapie się za głowę turzeż drapie w łysą łepetynę, o co w tym wszystkim kaman?

Czytaj dalej... "Otvarta trzaska po pysku… lojalnych klientów!"

Milutki ekranik, który pojawia się zaraz po poprawnym logowaniu się do polskiej wersji AliExpress:

Google Translate twierdzi, że w tym miejscu powinien znaleźć się komunikat o tym, iż konto jest już zalogowane. Niestety, 快速进入, oznaczające rzekomo "szybkie wejście", szybciutko prowadzi do... tego samego ekranu.

I, co teraz, Ali?

Największym fuckupem jest sama aplikacja. Tylko kretyn wymyśliłby produkt, w którym informację o tym, że Glovo nie realizuje dostaw z wybranego sklepu (i w związku z tym konieczny jest odbiór osobisty) otrzymujesz na ostatnim kroku zamówienia. W momencie, gdy próbujesz wybrać adres dostawy. I zaraz po tym, jak zmarnowałeś pół godziny na wypełnienie całego koszyka produktami.

Wcześniej zaś wszystko było OK -- żadnego ostrzeżenia w trakcie zakupów, a sklep wybrany z listy sklepów, z których rzekomo dostawa jest realizowana.

Ale to nie jedyny fuckup w tej żałosnej aplikacji.

Czytaj dalej... "Glovo: Fuckup za fuckupem…"

6

Oj, dawno nie miałem do czynienia z tak kiepskim sklepem i tak fatalnym user experience. Dawno zrobienie prostego zakupu, z jednym produktem w koszyku, nie zabrało mi pół godziny, trzech odrębnych zamówień i telefonu na infolinię.

W największym skrócie:

  • nie działa:
    • chat,
    • płatności elektroniczne
    • modyfikowanie zamówienia.
  • ponadto, klient jest wprowadzany w błąd (oszukiwany?):
    • widzi możliwość wykupu dodatkowego ubezpieczenia, którego nie można kupić,
    • widzi informacje o przesyłce darmowej mimo, że danej ofercie przesyłka jest płatna.

A jakby tego wszystkiego było mało, to ceny na stronie z ofertą i po włożeniu tego samego produktu do koszyka są... różne. Na szczęście tylko o złotówkę i na szczęście -- in minus, na korzyść klienta.

Czytaj dalej... "morele.net — Sklep, w którym nic nie działa?"