Przeskocz do treści

Kolejny piękny babol w Allegro:

Część grupy kapitałowej wartej kilkanaście milliardów złotych, setki milionów złotych rocznego dochodu, dziesięć milionów użytkowników przekroczone już dawno temu i nad tym wszystkim dział QA, który nie potrafi wychwycić tak oczywistych i rzucających się w oczy idiotyzmów. Wstyd!

Wioskowi mędrcy Allegro wpadli na kolejny doskonały pomysł. Usunięto informację o maksymalnej ilości sztuk towarów lub produktów, jakie można przesłać w danej opcji transportowej.

Obecnie musisz przejść cały proces zakupu i dopiero na jego końcu dowiesz się, ile zapłacisz kosztów przesyłki przy zakupie więcej niż jednej sztuki danego produktu:

No, bo po co ułatwiać życie użytkownikom, skoro można je utrudniać, prawda?

W YouTube dostępny jest krótki film, opisujący główne problemy z Android Auto:

  • brak dostępności w polskim Google Play -- konieczność pobrania z innych kanałów,
  • brak sensownej dokumentacji, np. brak listy aplikacji które współpracują z Android Auto i mogą być używane z menu "Extras" (dostepne jedynie wyjście do natywnego programu sterującego zestawem multimedialnym samochodu).

Problem polega na tym, że cytowany film został opublikowany... w marcu 2017 roku (!). Dziś, dwa lata i kwartał później, nic lub naprawdę niewiele się zmieniło! Nadal, pomimo upływu dwóch lat, aplikacja nie jest dostępna w Polsce i nadal trzeba ją instalować (oraz ręcznie aktualizować) z "lewych" źródeł.

Doszło za to całe stado błędów i problemów, o których film nie wspomina.

Czytaj dalej... "Android Auto to ciągle żart!"

Po prostu kocham bęcwałów, którzy nie mają bladego pojęcia o SEO i ustawieniach indeksowania ich własnych stron oraz Google -- za bezmyślne indeksowanie stron spieprzonych w konfiguracji przez wcześniej wymienionych bęcwałów! A o to efekty:

Jawny kod AJAX + durnota Google w bezmyślnym indeksowaniu takich stron:

Złoty karny kutas:

  • dla Speedpol za zatrudnianie debili, którzy nie znają fundamentalnej wiedzy (robots.txt!) i wystawiają potencjalnie niebezpieczną zawartość własnej strony na widok publiczny,
  • dla kretynów Google, którzy po 20+ latach nie potrafili opracować najbanalniejszego w świecie filtra, który odrzucałby wyniki zawierające wyraz "ajax" w tytule lub URLu!

Brawo, durnie, brawo!

Microsoft wydał "nowe" formaty zapisu plików (DOCX, XLSX itd.) dwanaście lat temu (w 2007 roku). I od tego czasu Microsoft Polska nie był w stanie zaadresować problemu nieprawidłowo wyświetlanych polskich znaków zapisanych w makrach (polskie znaki zapisane w arkuszu lub w formule wyświetlane są prawidłowo):

Problem zidentyfikowałem po raz pierwszy w 2011 roku. Używałem wtedy Office 2017 i 2010. Ponieważ pojawił się jednorazowo na krótko (używałem angielskiej wersji Office tylko podczas delegacji zagranicznej), więc go zignorowałem.

Zakładałem, że jest to jednak problem tych wersji i że wreszcie ktoś w Microsoft Polska ruszy zad, żeby problem zidentyfikować i rozwiązać.

Gdy w 2015 roku zacząłem pracować na Office 2013 i zobaczyłem, że problem nadal istnieje, poczułem się lekko nieswojo.

Ale gdy niedawno przeszedłem na najnowszą (i de facto ostatnią -- mają od tej pory wydawać tylko łaty podobno) wersję Office 365 i okazało się, że problem nadal nie jest rozwiązany, po dwunastu latach, to już się poważnie załamałem.

Polskie Google znowu błysnęło. Tym razem wymyślili sobie, że... pieprzyć słownik języka polskiego i to, że nakazuje skrót od "minuty" zapisywać jako "min."! Pieprzyć to, że ludziom "m" będzie się jednak kojarzyło z metrami, a nie z minutami. I w ogóle pieprzyć wszystko i wszystkich!

I oto efekt...

I co teraz, Bob? Dojadę za dwa i pół kilometra, czy za cztery metry?

2

Masz problem z pracodawcą? Pograj se na perkusji, to ci przejdzie! :>

Google kradnie nasze dane prywatne w astronomicznych ilościach i jednocześnie w absurdalnym tempie. Ilekroć złapane za rękę w majtkach, broni się wyszlifowanym na błysk hasłem -- "to w celu lepszego dopasowania reklam i treści". Powyższy przykład pokazuje, jak idiotyczne jest to twierdzenie.

Po dziewiętnastu (!!!) latach istnienia Google Ads taki fuckup?

...i zaraz za pierwszym zakrętem przypieprzył w ścianę! Premiera w iście hollywoodzkim stylu. Nowy portal bez danych i z połową funkcjonalności nie działającą lub przekierowującą do starego portalu!

Uruchamiasz nowy portal dla swoich obecnych klientów, w miejsce starego. Co jest najważniejszym elementem takiej zmiany? Oczywiście... przeniesienie danych! W Tauronie czytali inne książki i byli na innych kursach.

Więc wymyślili, że będzie zajebiście odpalić nowy portal, goły jak święty turecki.

Czytaj dalej... "Mój Tauron ruszył z kopyta…"

W Google Chrome nawet wyszukiwarka w lokalnej treści strony Cię śledzi. Jak to możliwe? Google! Jak to udowodnić? Proste:

  • weź pierwszą z brzegu stronę internetową,
  • przydeptaj Ctrl+F i wyszukaj coś, cokolwiek,
  • walnij w F5, żeby odświeżyć zawartość strony,
  • wyciągnij kabel internetowy / rozłącz WiFi,
  • spróbuj wyszukać ponownie tę samą frazę.

Wyszukiwarka w treści strony śledzi i przesyła do Google wszystko, czego szukasz. Ponieważ "nagle" (bez przeładowywania strony) traci ona dostęp do Internetu i nie może "donosić" na Ciebie, więc głupieje zupełnie i pokazuje Ci, że znalazła... wynik nr 0 z X występujących.

Sweet like chocolate, ooo! Sweeeeet like chooooooocolate...

Czytaj dalej... "Ile wyników? Mniej niż zero…"

Dzień po dniu, fuckup za fuckupem. Tym razem składanie zleceń i dyspozycji oraz wysyłanie wniosków do PKO BP przez iPKO:

  1. W PKO BP do składania w/w służy odrębny serwis. Bóg jeden raczy wiedzieć, dlaczego tak prostej funkcjonalności, jak wysyłanie wniosków nie dało się zintegrować z iPKO?
  2. Mimo, że jest to odrębny serwis, nie otwiera się w osobnej zakładce, tylko w głównej, zastępując iPKO.
  3. Z powodów znanych tylko matołom w PKO BP następuje automatyczne wylogowanie z iPKO! Przy próbie powrotu (jest nawet stosowny odnośnik do tego) lub otwarcia iPKO w nowej zakładce (np. po to, żeby coś sprawdzić) konieczne jest ponowne logowanie się.

A najlepsze na końcu. Bo jeśli w trakcie wysyłania wniosku skończy Ci się sesja to...

Czytaj dalej... "Składanie dyspozycji w iPKO"

1

Ustawa RODO mówi wyraźnie, że nie można od użytkownika żądać domyślnie zgody na przetwarzanie danych (wszelkie tego typu zgody muszą być domyślnie ustawione na fałsz), a użytkownik w związku z wyrażeniem braku zgody na w/w nie może być zmuszany do wykonywania czegokolwiek.

iPKO ma to słodko w dupie i zmusza użytkownika do przełączenia trzech pól ze zgodami marketingowymi z Wybierz na Nie:

Insza inszość, że ktoś w tym śmiesznym banku naprawdę musiał zamienić się z dupą na łeb, żeby żądać powyższego od klientów przy każdym wysyłaniu wniosku lub pytania przez formularz kontaktowy iPKO.

Pytacie, jak to możliwe? Ano odpowiedź jest prosta!

Czytaj dalej... "iPKO ma w dupie RODO"

Oferta pracy na stanowisko Operations Manager w Fujitsu. Po prostu masakra...

"Incident Tower" raczej nie tłumaczy się dosłownie jako "Wieża incydentów".

A poza tym to... jak można opublikować ofertę pracy i nie sprawdzić jej pod kątem poprawności językowej? Wierzę w Ciebie Boże żywy, w Trójcy jedyny, prawdziwy...

Producent narzędzi Stanley podaje długość gwarancji z dokładnością do... 13-go miejsca po przecinku. Czyli do 0,1 milisekundy albo do stu mikrosekund.

Konkurencja rozłożona na łopatki! Ooops! W trakcie pisania tego posta moja gwarancja na wkrętarkę Stanley skróciła się o 1723960 mikrosekund!

Ta strona jest obecnie w trakcie importu. Przenoszę posty z innych źródeł. Różne dziwne rzeczy mogą się tu dziać, dopóki ten proces się nie zakończy (a ta informacja nie zostanie usunięta). Dziękuję za zrozumienie.

Trwa import wpisów...