Przeskocz do treści

e-Toll dla właścicieli elektryków…

...czyli bajka o tym, jak PiSbollah NIE wspiera elektromobilności.

W normalnych krajach Unii Europejskiej obowiązuje zasada prosta, jak konstrukcja cepa: "Masz zeroemisyjnego elektryka = jeździsz po autostradach za darmo". Amen, prościej się nie da. Zawsze i bez ograniczeń. Elektryk = darmowe autostrady.

W PiSolandii nie ma na to szans, bo e-Toll jest jednym z (wielu!) mechanizmów finansowania PiSowskiego rozdawnictwa. W naszym kraju potrzeba więc nazbierać wielu sponsorów (w tym konkretnym przypadku: EV Klub Polska, Autopay, Wallbox oraz partnerów kampanii elektromobilni.pl), żeby za ich pieniądze zaoferować właścicielom elektryków... dwa wakacyjne miesiące i pięć przejazdów.

Ale okazuje się, że to dopiero szczyt góry fuckupów...

Elektromobilność w Polsze to kpina!

Jak już wspomniano, darmowe autostrady w Polsce, to tylko krótkoterminowe akcje, oparte na całym stadzie sponsorów, które budzą śmiech politowania. Szczegóły przynosi nam Auto-Świat.

Czy posiadacze elektryków mogą mieć choć cień nadziei, że kiedyś będą jeździć autostradami w Polsce zupełnie za darmo. Wątpliwe i to bardzo!

Argumenty jak najbardziej są.

Wszak, chcąc ograniczyć emisję spalin, wydali z własnej kieszeni na samochód prawie dwie stówy. Prawie trzy razy więcej niż wydaliby na benzyniaka, więc już na starcie są mocno wyruchani w zad. A PiSbollah kibicuje elektromobilności (nawet próbował polskie auta elektryczne produkować -- Izera; wyszło jak zwykle).

Może jednak choć cień nadziei i cień informacji...

e-TOLL i elektryki?

Skoro w Polsce za finansowanie rozdawnictwa rządowego odpowiada między innymi e-Toll, to chyba tam należałoby szukać szczegółów na ten temat, prawda?

Otóż... nie!

Dowiesz się, jak informować rząd dokąd jeździsz, ile jeździsz i gdzie w każdej chwili jesteś. Dowiesz się, jak kupować e-bilety, biorąc tym samym dumny udział we współfinansowaniu rządowego rozdawnictwa. Ale na temat opłat e-Toll dla kierowców elektryków... ni chuja.

No, dobrze, to w takim razie trzeba się spytać...

Otóż, nie... Bowiem tu zaczyna się właściwe stado fuckupów.

Formularz kontaktowy e-TOLL... o Jarek*!

* Rzekłbym "O, Jezu!", ale PiSolandii nie masz innego boga nad Jarosława...

Zacznijmy od tego, że nie ważne jaki masz problem, musisz go opisać przy pomocy... 250 znaków (!) Tak, znaków, kurwa! Zakładając, że przeciętnie wypada nam po 8-12 znaków na wyraz, musisz zmieścić się w ok. 20 wyrazach.

Jeśli masz do powiedzenia więcej, to spierdalaj!

Problem może mieć dwojakie źródło.

Albo wujek prezesa e-TOLL musiał zarobić, a nie miał pod ręką specjalistów, więc do zrobienia strony WWW zatrudnił studentów z drugiego roku wieczorowej szkoły budowlanej o specjalności informatyka w przemyśle.

Albo ewentualnie wujek prezesa e-TOLL musiał zarobić i zabrakło kasy na zatrudnienie normalnych ludzi na infolinii. Zatrudniono więc pawiany, którym zwoje mózgowe zwierają się, gdy strumień informacji przekroczy 250 znaków. I wtedy są w stanie odpowiadać przez kolejne dwie godziny jedynie "be... me... ee...".

W każdym razie, czy masz pytanie, czy problem, czy skargę, czy zażalenie, musisz to ogarnąć w dwadzieścia wyrazów!

Idźmy dalej.

Pawiany obiecują, że do zgłoszenia niezbędne będzie opisanie sprawy (w dwustu kurwa pięćdziesięciu znakach!) oraz podanie adresu e-mail. Jednak, jak widać na zrzutce powyżej, nie jest to wcale, a wcale prawdą.

Kłamczuszki.

Aby móc wysłać zasrany porno-formularz musisz podać jeszcze adres e-mail, numer telefonu, rozmiar buta, długość fiuta oraz wybrać kategorię i podkategorię. Do tego pomodlić się, posolić, popieprzyć, a w niedzielę dać na tacę.

Ale tylko 2,5 złotego, bo więcej nie warto, skoro łykają max. 250 znaków.

Podsumowując...

PiSbollah ręcami i nogami wspiera elektromobilność.

Dostajesz nawet dopłatę rządową... 19 tys. albo 27 tys.

Więc na auto elektryczne wydajesz 180 tys., a nie 200 tys.!

Ale za autostrady bulisz dalej tak samo. Jak za zboże (w oBoże).

Opłaty za autostrady pobiera e-TOLL finansowany przez PiSbollah.

Ale o autach elektrycznych tam nie słyszeli.

Można próbować dopytać się na infolinii, czy w formularzu.

Ale tylko, jeśli potrafisz wyrazić swój problem w max. dwudziestu wyrazach.

...

I aż ciśnie się na usta...

I kto za to wszystko płaci, proszę pana?

No, jak to? Pan płaci, i pani płaci, i pan płaci.

Wszyscy płacimy za rozdawnictwo PiS. Tralalala!

No, chyba że jesteśmy niepracującym darmozjadami, e... tfu! elektoratem. Wtedy za nic nie płacimy. Tylko ssiemy z cyca rządowego. Aż nam się bimbały rozszerzają od tego ssania...

A wszystko to za jeden głos oddany na wyborach organizowanych circa co 4-5 lat!

Disklajmer na koniec

Tak, to SĄ kobiece piersi! Nie, to NIE jest wypięta dupa! Tak, to są dwa słodkie dzieciaczki ssące mamusiną pierś. Wszelkie skojarzenia z całowaniem dupy powstały wyłącznie w Twojej głowie...

Zostaw komentarz